Nóż na gardle, czyli trzy zwroty, które usłyszysz, kupując mieszkanie

26.09.2017 | Porady

Nóż na gardle, czyli trzy zwroty, które usłyszysz, kupując mieszkanie

Jeśli przed wyborem właściwego mieszkania zamierzasz zobaczyć co najmniej kilka ofert, szybko możesz nabrać przekonania, które wyda ci się wręcz niepokojące i zrodzi nieśmiałą myśl o wizycie u psychiatry: właściciele mieszkań, które oglądasz, są w ewidentnej zmowie i wspólnie obmyślają na ciebie strategię! Jak bowiem inaczej wytłumaczyć, że niemal wszyscy, niezależnie od wieku i statusu społecznego, niezależnie od miejsca zamieszkania i sytuacji, która popycha ich do sprzedaży mieszkania, odpowiadają na twoje pytania zawsze w ten sam sposób?… Oto trzy najczęstsze zwroty, bez których nie da się kupić mieszkania na rynku wtórnym.

 

Wszędzie blisko. Jedno z naczelnych haseł reklamowych, które masz szansę usłyszeć w co drugim mieszkaniu. I nie ważne, że właśnie wylądowałeś na obrzeżach miasta, gdzie wiatr hula wśród pól: szkoły, przedszkola, sklepy oraz wszystko, czego dusza zapragnie, są zawsze w zasięgu ręki, a do centrum mamy świetne połączenie, góra kwadrans i rzecz jasna – bez korków. W tym momencie możesz oczywiście powiedzieć, że jechałeś tu 45 minut, a żółwie tempo dało ci nie lada sposobność, by dogłębnie poznać okolicę, niemniej byłoby to poważnym nietaktem, który nie pomoże przy ewentualnych negocjacjach. Poza tym bądź wyrozumiały: czas jest dziś na wagę złota i nikt nie może sobie pozwolić na jego stratę, więc ten, kto chce sprzedać mieszkanie, nigdy nie powie, że długa i kręta jest droga do centrum, a spacer do parku zaprawia w cnocie cierpliwości.

 

Cisza i spokój. Jeśli oglądając mieszkanie, wymsknie ci się pytanie „A jak sąsiedzi?”, możesz być niemal pewien, że w odpowiedzi usłyszysz właśnie tę nierozerwalną zbitkę dwóch słów, które występują zawsze w tej samej kolejności, nigdy zaś odwrotnie. Twoje pytanie jest oczywiście w pełni uzasadnione: masz właśnie zadłużyć się w banku na pół życiu, szkoda więc byłoby kupić lokal w centrum rozrywki. Nie spodziewaj się jednak, że właściciel wyśpiewa ci wszystko o studentach z piętra wyżej, którzy z okna rzucają nie tylko butelki i przekleństwa, albo o małżeństwie z parteru i ich trójce uroczych pociech, które właśnie zdobywają pierwsze szlify w grze na werblu. Nawet jeśli oglądasz mieszkanie przy trasie szybkiego ruchu lub w bezpośrednim sąsiedztwie lotniska, nie trać nadziei na ciszę i spokój. Tym razem jednak myśl ta może zostać wyrażona w bardziej wysublimowany sposób: „jak się zamknie okno, to jest cicho”.

 

Nie mamy noża na gardle. Ta malownicza metafora, która osoby o bujnej wyobraźni od razu przenosi przed rzeźniczy stół, stanowi nieodłączny element negocjacji. Po raz pierwszy możesz ją usłyszeć już przy wstępnych oględzinach, kiedy nieopatrznie przyznasz się, że jesteś zainteresowany zakupem mieszkania, tylko chciałbyś jeszcze porozmawiać o cenie. Jeśli jednak mimo twoich usilnych starań nikt przed poderżnięciem gardła bronić się nie będzie, jeszcze nic straconego: kiedy siądziecie przy stole, by omówić warunki transakcji, nóż pojawi się szybciej niż zdążysz zaproponować cenę. W wersji łagodniejszej i mniej krwistej może usłyszeć „Nam się nie spieszy”, niemniej cel obu wyrażeń jest zawsze ten sam: dać ci do zrozumienia, że na dużą obniżkę nie masz co liczyć.

 

Nie przejmuj się tym jednak zbytnio: zazwyczaj ci, którzy o braku noża dużo mówią, bardzo chcieliby sprzedać…

Powodzenia!

Krzysztof Rzepkowski
Senior Manager & Property Sales Trainer
Menedżer, trener i szkoleniowiec z piętnastoletnim stażem jako wykładowca akademicki i wieloletnim doświadczeniem w sprzedaży. Codzienną porcję energii czerpie z rozwoju i sukcesów ludzi, z którymi współpracuje, dlatego sala szkoleniowa to miejsce, w którym spełnia się bez reszty. Wierząc w nieograniczony potencjał każdego, jest niestrudzonym łowcą wymówek i tropicielem fałszywych przekonań, które podcinają skrzydła w drodze do gwiazd.